zdrowie

Freelancer a NFZ

Umowa o pracę jest obecnie jedyną formą swego rodzaju stabilności. Dąży do niej każdy, bo każdy chce mieć odpowiednie zaplecze. Backup dotyczy także kwestii zdrowotnych, wszak zdrowie ma się tylko jedno. Ale co zrobić w przypadku, gdy nie mamy umowy o pracę, a chcemy posiadać ubezpieczenie NFZ? W dzisiejszym artykule postaram się rozwikłać ten problem i towarzyszące mu zagwozdki natury prawnej.

Garść statystyk.

Liczby nie napawają optymizmem. Okazuje się, że blisko 7% osób w naszym kraju nie ma prawa do opieki medycznej o charakterze publicznym. Natomiast około 2% korzysta z tych świadczeń pomimo braku jakiejkolwiek umowy. Są do głównie osoby bezdomne, bezrobotne, zatrudnione na czarno, bądź tacy, którzy są zatrudnieni na umowę o dzieło. Kto zatem jest uprzywilejowany do korzystania z owych świadczeń? Przede wszystkim jest to kilka grup społecznych – służby mundurowe, osoby duchowne, uczniowie, studenci, dzieci, które z racji wieku jeszcze nie rozpoczęły edukacji, osoby prowadzące gospodarstwo rolne, osoby posiadające własne przedsiębiorstwo, emeryci, renciści oraz każda osoba zatrudniona w oparciu o umowę o pracę, a także umowę- zlecenie. W ostatnich dwóch przypadkach jest o tyle wygodnie, iż o wszelkie opłaty związane z funduszem zdrowia dba pracodawca. Jakiej granicy są to koszta? Ustawowo wynoszą 9% całości naszego wynagrodzenia.

Bezrobocie i ciężki kawałek chleba.

W przypadku braku pracy na etat niestety tracimy również ubezpieczenie, a co za tym idzie mamy zakaz możliwości bezpłatnego korzystania z publicznych placówek zdrowia. Oczywiście istnieje szereg ofert opiewających w prywatne polisy zdrowotne z których coraz więcej osób korzysta, jednak w ich przypadku należy pamiętać o braku możliwości bezpłatnego korzystania z placówek szpitalnych. Chyba, że ma się w tym celu odłożone pieniądze – nie ukrywajmy, duże pieniądze. Bo za niewielki zabieg trzeba w takich przypadkach zapłacić co najmniej kilka tysięcy złotych.

Nie ma sytuacji bez wyjścia.

Jak mawia stare porzekadło farmaceutyczne – na każdą chorobę znajdzie się lekarstwo. I oczywiście podobnie jest w tym przypadku. Świadczenie możemy uzyskać na wiele sposób. Pierwszym z nich jest składka dobrowolna i trzeba przyznać, że jest to najrozsądniejsze rozwiązanie dla tytułowych freelancerów – zauważa Andrzej Pazdyga, adwokat z Torunia. Kolejną opcją jest założenie własnej działalności gospodarczej. Oczywiście ma to wiele swoich plusów i jedną ogromną wadę, mianowicie – wysokie koszta. Sama składka ZUS wynosi blisko 1200zł. Jest jeszcze jedno wyjście z tej sytuacji, a jest nim skorzystanie z ubezpieczenie jednego z członków rodziny pod pewnymi warunkami. Pierwszy dotyczy więzi – musi to być mąż, żona, rodzic, dziadek, lub babcia. Drugi warunek – dzielenie wespół z ubezpieczoną osobą gospodarstwa domowego, a w praktyce wystarczy samo zameldowanie.

Ubezpieczenie freelancerskie.

Wróćmy zatem do ubezpieczenia dobrowolnego. Nie różni się ono niczym od innych form podobnie jak jego wysokość. W tym przypadku wciąż mówimy o magicznej granicy 9%, która jest wyliczona na podstawie przeciętnego wynagrodzenia. Rzecz jasna średnia wynagrodzenia zmienia się co 3 miesiące i jest podawana w oficjalnych źródłach, a wysokość składki waha się przestrzeni 350-400zł miesięcznie. Warto pamiętać, że w przypadku wystąpienia przerwy w opłacaniu składki będzie naliczony koszt mający na celu jej wyrównanie. Zależy on od długości przerwy. W praktyce, aby ubezpieczenie wdrożyć wystarczy wypełnić odpowiedni wniosek i udać się z nim do swego oddziału NFZ.